Rewal - lotniarz

Na wakacje ostatniego lata wybraliśmy się z narzeczoną do Rewala. Ona była już w pobliżu, a ja z kolei miałem opanowane raczej wybrzeże środkowe, więc z przyjemnością posłużyłem się moją panią, jako przewodnikiem. Miasteczko ładne, okolica piękna, a nasz pensjonat
Rewal, ku mojemu zdumieniu, na bardzo wysokim poziomie. Na co stać studenciaków, którzy ostatni grosz wydają zawsze na książki? Wybierałem najtańszy z możliwych pensjonatów, a tu takie miłe zaskoczenie - obiekt nie tylko z duszą, ale nawet i z klasą, do tego żarełko wyśmienite. Codziennie mieliśmy napięty plan zajęć. Ja oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie popróbował czegoś ekstremalnego. Gdy zobaczyłem nad swoją głową lotnie, to od razu pozazdrościłem tym Dedalom i Ikarom i sam wspiąłem się na klif, by popróbować swoich sił. W Rewalu przeżyłem swoją powietrzną inicjację. Dziewczyna była bardzo zaniepokojona, ale przecież do odważnych świat należy, a ja taki jestem. Śmialiśmy się potem, że chciałem dać drapaka do Szwecji, bo mnie dość daleko w morze zaniosło, ale jakoś ta przygoda zakończyła się szczęśliwie na polskiej ziemi. Rewal dał nam obojgu dużo frajdy, serdecznie polecamy.
Zobacz podobne: